Przemoc domowa a sprawy rodzinne – zakaz zbliżania, mieszkanie, zabezpieczenia
Przemoc domowa a sprawy rodzinne – perspektywa praktyka
Od kilkunastu lat zajmuję się sprawami rodzinnymi, w których pojawia się przemoc domowa. Z mojego doświadczenia wynika, że są to jedne z najtrudniejszych postępowań – nie tylko prawnie, ale przede wszystkim emocjonalnie. Przemoc rzadko bywa jedynym problemem. Pojawiają się obawa o dzieci, lęk o przyszłość finansową, kwestia wspólnego mieszkania, zależności emocjonalne, wstyd i presja rodziny.
W tym tekście chcę pokazać, jak w praktyce wyglądają sprawy o zakaz zbliżania, o eksmisję i zakaz korzystania z mieszkania, a także szerzej – jakie środki zabezpieczające można uzyskać w sprawach rodzinnych, gdy występuje przemoc domowa. Opieram się na własnej praktyce procesowej, ale też na konkretnych przepisach i orzecznictwie sądowym.
Jak polskie prawo definiuje przemoc domową
W polskim prawie pojęcie „przemoc domowa” nie występuje jako uniwersalna definicja w jednym przepisie Kodeksu cywilnego czy rodzinnego. Funkcjonuje ono natomiast w kilku aktach prawnych, z których najważniejszym – w kontekście praktyki rodzinnej – jest ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy domowej (wcześniej: w rodzinie).
W art. 2 pkt 2 tej ustawy ustawodawca definiuje przemoc domową następująco:
„Przez przemoc domową należy rozumieć jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste członka rodziny lub innej osoby, o której mowa w pkt 1, w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą.”
Ta definicja jest bardzo szeroka i – co w praktyce niezwykle ważne – obejmuje nie tylko przemoc fizyczną, ale również psychiczną, ekonomiczną, seksualną czy zaniedbanie.
W prowadzonych przeze mnie sprawach bardzo często spotykam się z sytuacją, w której klientka (bo w większości są to kobiety, choć nie wyłącznie) przychodzi i mówi: „On mnie nigdy nie uderzył, więc to chyba nie przemoc”. Po chwili okazuje się, że od lat jest izolowana od znajomych, kontrolowana finansowo, zastraszana, poniżana – ale bez podniesionej ręki. Z prawnego punktu widzenia również jest to przemoc domowa.
Przemoc domowa a prawo karne – punkt wyjścia do zakazu zbliżania
W tle większości spraw rodzinnych związanych z przemocą pojawia się wątek karny, przede wszystkim przestępstwo z art. 207 Kodeksu karnego, czyli znęcanie się fizyczne lub psychiczne nad osobą najbliższą lub inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności.
Art. 207 § 1 k.k. stanowi:
„Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
W praktyce to właśnie wszczęcie postępowania karnego o znęcanie się często staje się impulsem do wszczęcia postępowań rodzinnych – o ograniczenie władzy rodzicielskiej, o zakaz kontaktów, o eksmisję z mieszkania czy o rozwód. Często też w postępowaniu karnym zapada pierwszy zakaz zbliżania czy zakaz kontaktowania się, który z kolei stanowi później ważny argument w sądzie rodzinnym.
Zakaz zbliżania – rodzaje, podstawy prawne, praktyka
Zakaz zbliżania może pojawić się w kilku różnych postaciach i w różnych trybach: karnym, cywilnym i administracyjnym. Dla osób doświadczających przemocy kluczowe jest zrozumienie, że nie ma jednego uniwersalnego „zakazu zbliżania”, tylko szereg instrumentów, które się częściowo uzupełniają.
Zakaz zbliżania w postępowaniu karnym
Najbardziej znany jest zakaz zbliżania się jako środek zapobiegawczy lub środek karny w sprawie z art. 207 k.k. lub innych przestępstw z użyciem przemocy.
W art. 275 § 2 Kodeksu postępowania karnego czytamy:
„Sąd może oddać oskarżonego pod dozór Policji lub oddać go pod dozór osoby godnej zaufania, stowarzyszenia, instytucji lub organizacji społecznej, a także w związku z tym nałożyć na niego obowiązek powstrzymywania się od przebywania w określonych środowiskach lub miejscach, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym lub innymi osobami, zakazu opuszczania określonego miejsca pobytu bez zgody organu prowadzącego postępowanie.”
Ponadto, zgodnie z art. 41a § 1 Kodeksu karnego:
„Sąd może orzec zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym lub inną osobą w określony sposób albo zbliżania się do pokrzywdzonego lub innej osoby na określoną odległość (…).”
W praktyce wygląda to tak, że już na etapie postępowania przygotowawczego prokurator, często na wniosek Policji albo samej pokrzywdzonej, może wystąpić do sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci zakazu zbliżania i kontaktowania się. Od kilku lat obserwuję, że sądy częściej niż kiedyś przychylają się do takich wniosków, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z przemocą powtarzającą się i udokumentowaną (np. notatki z interwencji Policji, obdukcje, zeznania świadków).
Zakaz zbliżania w prawie cywilnym i rodzinnym
W sprawach rodzinnych zakaz zbliżania często przybiera formę ograniczenia lub zakazu kontaktów z dzieckiem (art. 113 i n. Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) albo ograniczenia sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej.
Zgodnie z art. 113 § 1–2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:
„§ 1. Rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.
§ 2. Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość (…).”
Jednocześnie art. 1133 KRO przewiduje:
„Jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy zakazuje utrzymywania kontaktów z dzieckiem.”
W praktyce, gdy przemoc jest kierowana wobec dziecka (albo dziecko jest świadkiem przemocy wobec drugiego rodzica), sąd może nie tylko ograniczyć kontakty, np. do spotkań w obecności kuratora sądowego, ale w skrajnych przypadkach całkowicie ich zakazać. W ostatnich latach zdarza mi się częściej niż dawniej spotykać z orzeczeniami całkowicie wyłączającymi kontakty właśnie ze względu na powtarzającą się przemoc.
Warto też pamiętać o art. 109 § 2 pkt 5 KRO, zgodnie z którym:
„Jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, sąd opiekuńczy może w szczególności: (…) zakazać rodzicom kontaktowania się z dzieckiem, jeżeli utrzymywanie kontaktu zagraża dobru dziecka.”
W praktyce często łączymy w jednym wniosku żądanie ograniczenia władzy rodzicielskiej, zakazów kontaktów i np. zobowiązania sprawcy do podjęcia terapii uzależnień czy terapii dla sprawców przemocy.
Nowy tryb natychmiastowej ochrony – nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania w trybie Policji
Od 2020 r. istotną zmianą praktyczną stał się nowy tryb natychmiastowej ochrony ofiar przemocy domowej, wprowadzony nowelizacją Kodeksu postępowania cywilnego oraz ustawy antyprzemocowej. Chodzi o możliwość wydania przez Policję lub Żandarmerię Wojskową natychmiastowego nakazu opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazu zbliżania się do mieszkania.
Podstawą jest art. 11a i nast. ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej oraz przepisy Kodeksu postępowania cywilnego (art. 755 § 21 k.p.c. i kolejne).
Art. 11a ust. 1–2 ustawy antyprzemocowej stanowi:
„1. Osoba stosująca przemoc domową może zostać zobowiązana przez sąd do natychmiastowego opuszczenia mieszkania wspólnie zajmowanego z osobą doznającą przemocy domowej lub zakazana jej jest możliwość przebywania w tym mieszkaniu i jego bezpośrednim otoczeniu.
2. Do czasu wydania postanowienia przez sąd, Policjant lub Żołnierz Żandarmerii Wojskowej może wydać natychmiast wykonalny nakaz natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania oraz jego bezpośredniego otoczenia albo zakaz zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia.”
W praktyce wygląda to tak, że podczas interwencji Policja może, po dokonaniu oceny sytuacji (m.in. na podstawie tzw. Niebieskiej Karty i narzędzi szacowania ryzyka), wydać sprawcy decyzję nakazującą mu natychmiastowe opuszczenie mieszkania. Nakaz obowiązuje co do zasady 14 dni, ale osoba doznająca przemocy może w tym czasie wystąpić do sądu o przedłużenie tego środka i jego przekształcenie w środek cywilny, obowiązujący dłużej.
W mojej praktyce ten instrument okazał się przełomowy w kilku sprawach, w których wcześniej latami nie udawało się wyprowadzić sprawcy z mieszkania, mimo wyroków karnych czy orzeczeń o rozwodzie. Wcześniej najczęstszą odpowiedzią klientek było rezygnowanie z własnego lokalu i wyprowadzka z dziećmi do rodziców czy do schroniska. Obecnie coraz częściej to sprawca musi się wyprowadzić, a nie ofiary.
Mieszkanie a przemoc domowa – kto ma się wyprowadzić?
Jednym z najtrudniejszych dla klientów zagadnień jest pytanie: „Kto ma się wyprowadzić z mieszkania?” Szczególnie skomplikowane staje się to w sytuacjach, gdy mieszkanie jest wspólne (majątek wspólny małżonków), gdy nie ma uregulowanej sytuacji rozwodowej, albo gdy forma własności jest wielowarstwowa (spółdzielcze własnościowe prawo, najem, podnajem).
Eksmisja sprawcy przemocy w wyroku rozwodowym
Pierwszym oczywistym punktem odniesienia jest art. 58 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który dotyczy orzekania o sposobie korzystania z mieszkania w wyroku rozwodowym:
„Jeżeli małżonkowie zajmują wspólne mieszkanie, sąd w wyroku rozwodowym orzeka o sposobie korzystania z tego mieszkania przez czas wspólnego w nim zamieszkiwania rozwiedzionych małżonków; w wypadkach wyjątkowych, gdy jeden z małżonków swym rażąco nagannym postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie, sąd może na żądanie drugiego małżonka nakazać eksmisję tego małżonka.”
Przemoc domowa niewątpliwie stanowi „rażąco naganne postępowanie”, które może uzasadniać eksmisję. W praktyce sądy stosunkowo ostrożnie korzystają z tej możliwości, ale przy dobrze zebranym materiale dowodowym (zeznania świadków, dokumenty z Policji, zaświadczenia lekarskie, dokumentacja z OPS) jest to realne.
Przykładowo, w wyroku Sądu Najwyższego z 28 stycznia 2004 r., IV CK 406/02, czytamy:
„Zachowanie małżonka, polegające na stosowaniu przemocy fizycznej i psychicznej wobec współmałżonka oraz małoletnich dzieci, przy wielokrotnych interwencjach Policji i założeniu tzw. niebieskiej karty, należy kwalifikować jako rażąco naganne postępowanie w rozumieniu art. 58 § 2 KRO, uzasadniające orzeczenie jego eksmisji.”
W jednej z moich spraw sąd okręgowy w wyroku rozwodowym nie tylko orzekł rozwód z wyłącznej winy męża, ale właśnie na podstawie art. 58 § 2 KRO nakazał jego eksmisję z mieszkania, mimo że lokal stanowił majątek wspólny. Kluczowe były: dokumentacja z Policji z kilkuletniego okresu, obdukcje i opinie psychologa dziecięcego, potwierdzające destrukcyjny wpływ zachowania ojca na dzieci.
Zakaz wspólnego zamieszkiwania poza rozwodem – art. 11a ustawy antyprzemocowej
Nie zawsze jest jednak tak, że ofiara przemocy jest gotowa od razu wytoczyć powództwo o rozwód. Niekiedy toczy się już sprawa rozwodowa, ale czekanie na wyrok może trwać miesiącami lub latami. W takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma wspomniany już art. 11a ustawy antyprzemocowej, który pozwala na cywilnoprawne zobowiązanie sprawcy do opuszczenia mieszkania.
Postępowanie w przedmiocie nakazania sprawcy przemocy opuszczenia mieszkania ma charakter nieprocesowy, a sądem właściwym jest sąd rejonowy – wydział rodzinny i nieletnich, miejsca zamieszkania osoby dotkniętej przemocą. Wniosek powinien opisywać zachowania sprawcy, ich częstotliwość, skutki, wskazywać dowody (świadkowie, dokumenty, notatki policyjne), a także odnosić się do dobra dzieci, jeśli są obecne w rodzinie.
Bardzo istotna jest szybkość działania. To postępowanie, w którym sąd może udzielić zabezpieczenia, nakazując natychmiastowe opuszczenie mieszkania na czas trwania sprawy. W praktyce uzyskanie zabezpieczenia w sprawach o przemoc zajmuje od kilku dni do kilku tygodni, w zależności od obciążenia sądu i jakości wniosku.
Eksmisja na podstawie ustawy o ochronie praw lokatorów
Dodatkową ścieżką bywa powództwo o eksmisję na podstawie ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów. Zgodnie z art. 13 ust. 1 tej ustawy:
„Jeżeli lokator wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku, właściciel może wytoczyć powództwo o opróżnienie lokalu.”
W praktyce w sprawach przemocy wewnątrz rodziny ten przepis rzadziej bywa wykorzystywany między samymi małżonkami (bo mamy do dyspozycji art. 58 § 2 KRO i art. 11a ustawy antyprzemocowej), ale częściej w sytuacjach, w których w mieszkaniu dochodzi do przemocy domowej, a właścicielem lokalu jest ktoś inny, np. rodzic, który udostępnia mieszkanie młodemu małżeństwu.
Środki zabezpieczające w sprawach rodzinnych – jak szybko można uzyskać ochronę?
Klienci zwykle przychodzą z jednym zasadniczym oczekiwaniem: natychmiastowej ochrony, „już dziś”. Z punktu widzenia procedury cywilnej kluczowe znaczenie mają wówczas środki zabezpieczające, czyli tymczasowe rozstrzygnięcia sądu na czas trwania postępowania.
Ogólna podstawa zabezpieczenia – art. 730 i nast. k.p.c.
Zgodnie z art. 730 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego:
„W każdej sprawie cywilnej podlegającej rozpoznaniu przez sąd lub sąd polubowny można żądać udzielenia zabezpieczenia.”
Art. 7301 § 1 k.p.c. dodaje:
„Udzielenia zabezpieczenia może żądać każda strona lub uczestnik postępowania, jeżeli uprawdopodobni roszczenie oraz interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia.”
W praktyce „uprawdopodobnienie” jest mniej rygorystyczne niż „udowodnienie” – sąd nie bada jeszcze sprawy wnikliwie, ale ocenia, czy roszczenie ma szanse powodzenia i czy istnieje realne zagrożenie, że bez natychmiastowej ochrony wykonanie przyszłego orzeczenia będzie utrudnione lub niemożliwe, albo że realizacja praw dziecka zostałaby poważnie naruszona.
Specyficzne zabezpieczenia w sprawach rodzinnych
W sprawach o władzę rodzicielską, kontakty, miejsce pobytu dziecka czy alimenty, sądy rodzinne bardzo szeroko stosują zabezpieczenia.
Przykłady:
– w sprawie o ograniczenie władzy rodzicielskiej – sąd może już na etapie zabezpieczenia zawiesić wykonywanie władzy przez jednego z rodziców albo nałożyć szczególne obowiązki,
– w sprawie o kontakty – może tymczasowo zakazać kontaktów lub ustalić ich nadzorowaną formę,
– w sprawie o ustalenie miejsca pobytu dziecka – może tymczasowo ustalić, że dziecko przebywa przy jednym z rodziców,
– w sprawie o nakazanie opuszczenia mieszkania – może nakazać natychmiastowe opuszczenie lokalu przez sprawcę na czas trwania postępowania.
W mojej praktyce zdarza się coraz częściej, że w jednym piśmie składamy kilka wniosków – np. o: zakaz kontaktów z dzieckiem, zobowiązanie sprawcy do opuszczenia mieszkania oraz uregulowanie władzy rodzicielskiej. To pozwala sądowi spojrzeć na sytuację całościowo.
Termin rozpoznania wniosków o zabezpieczenie
Kodeks postępowania cywilnego przewiduje, że wnioski o zabezpieczenie w sprawach o alimenty i inne roszczenia związane z utrzymaniem oraz w sprawach dotyczących władzy rodzicielskiej i kontaktów powinny być rozpoznawane niezwłocznie. W praktyce rozpiętość jest duża – od kilku dni do kilku tygodni, czasem dłużej, jeśli sąd uzna za konieczne przeprowadzenie posiedzenia z udziałem stron czy wysłuchanie dziecka.
W sprawach z elementem przemocy domowej sądy coraz częściej decydują się na szybkie, niekiedy nawet jednoosobowe posiedzenia niejawne, zakończone wydaniem postanowienia jeszcze przed formalnym doręczeniem odpisu wniosku drugiej stronie. Wynika to z rosnącej świadomości, że zwłoka może prowadzić do eskalacji przemocy.
Case studies z praktyki – jak wygląda to w rzeczywistości
W tym miejscu przytoczę trzy uproszczone, zanonimizowane historie z mojej praktyki, które dobrze pokazują, jak przepisy opisane powyżej działają w życiu.
Przypadek 1 – szybki nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania
Pani A., lat około 35, dwójka małoletnich dzieci. Od kilku lat doświadczała przemocy psychicznej i ekonomicznej, a od około roku – również fizycznej. W domu bywały interwencje Policji, ale bez poważniejszych konsekwencji. Wreszcie, podczas jednej z interwencji, Policja – po wejściu w życie nowych przepisów – zastosowała natychmiastowy nakaz opuszczenia mieszkania przez męża i zakaz zbliżania się do mieszkania.
Mąż opuścił mieszkanie, ale po kilku dniach zaczął nachodzić panią A. na klatce schodowej, wyczekiwał pod blokiem, dzwonił po kilkadziesiąt razy dziennie.
Złożyliśmy w sądzie rejonowym wniosek w trybie art. 11a ustawy antyprzemocowej, połączony z wnioskiem o zabezpieczenie w postaci zobowiązania męża do opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 50 metrów. Załączyliśmy notatki policyjne, zaświadczenia lekarskie i nagrania głosowych gróźb.
Sąd w ciągu 6 dni wydał postanowienie o zabezpieczeniu, uwzględniając nasze żądanie, a po kilku miesiącach – po przeprowadzeniu dowodów – utrzymał ten środek w orzeczeniu końcowym. W międzyczasie prokuratura wszczęła postępowanie karne z art. 207 k.k. oraz art. 190 k.k. (groźby karalne), w którym sąd dorzucił środek karny w postaci zakazu zbliżania się do pokrzywdzonych.
Kluczowe z mojego punktu widzenia było skoordynowanie działań w trzech płaszczyznach: Policja (natychmiastowa interwencja), sąd cywilny (środek zabezpieczający) i prokuratura (środki zapobiegawcze i karne).
Przypadek 2 – zakaz kontaktów z dzieckiem ze względu na przemoc wobec matki
Pan B., ojciec 6-letniej dziewczynki, dopuszczał się przemocy fizycznej i psychicznej wobec żony. Dziecko było świadkiem awantur, krzyków, wyzwisk i pobić. Prokuratura prowadziła postępowanie o znęcanie się (art. 207 k.k.), a w jego toku sąd zastosował wobec pana B. środek zapobiegawczy w postaci zakazu kontaktowania się z żoną i zbliżania się do niej.
Sąd karny nie orzekł jednak zakazu kontaktów z dzieckiem. Mężczyzna zaczął korzystać z tego faktu i próbował wymuszać na żonie spotkania pod pretekstem widzeń z córką. Wszczepiał dziecku poczucie winy, skarżył się na matkę, groził, że „zabierze ją na zawsze”.
Złożyliśmy wniosek do sądu rodzinnego o uregulowanie kontaktów i ich zakazanie, powołując się na art. 1133 KRO, w związku z art. 109 § 2 pkt 5 KRO. Załączyliśmy akta postępowania karnego, opinie psychologa dziecięcego, który stwierdził u dziecka objawy silnego lęku i zaburzeń snu.
Sąd opiekuńczy najpierw w ramach zabezpieczenia zawiesił kontakty, a po uzyskaniu opinii Opiniodawczego Zespołu Specjalistów Sądowych (OZSS) całkowicie zakazał kontaktów na czas nieokreślony, z możliwością powrotu do sprawy po ewentualnym ukończeniu przez ojca terapii dla sprawców przemocy i uzyskaniu pozytywnej opinii specjalistów.
To orzeczenie opierało się na wyraźnej linii orzeczniczej, zgodnie z którą dobro dziecka obejmuje nie tylko jego bezpieczeństwo fizyczne, ale też poczucie stabilizacji emocjonalnej i wolność od obserwowania przemocy. Przykładowo, w wyroku Sądu Najwyższego z 26 listopada 2014 r., V CSK 487/13, SN wskazał:
„Stałe przebywanie dziecka w atmosferze przemocy domowej, choćby nie była ona bezpośrednio skierowana przeciwko niemu, stanowi poważne zagrożenie dla jego rozwoju psychicznego i społecznego i może uzasadniać daleko idące ograniczenia w kontaktach z rodzicem – sprawcą przemocy.”
Przypadek 3 – eksmisja w wyroku rozwodowym
Małżeństwo C. mieszkało razem w mieszkaniu stanowiącym wspólny majątek. Mąż od lat nadużywał alkoholu, stosował przemoc fizyczną i psychiczną, a także przemoc ekonomiczną (całkowita kontrola dochodów, zabieranie żonie pieniędzy, uniemożliwianie podjęcia pracy). Mimo zgłoszeń na Policję i założonej Niebieskiej Karty, pani C. nie decydowała się na rozstanie ze względu na dzieci i względy finansowe.
Wreszcie, po szczególnie brutalnym incydencie, zdecydowała się na rozwód. W pozwie, oprócz żądania rozwodu z winy męża, wnieśliśmy o jego eksmisję z mieszkania na podstawie art. 58 § 2 KRO, powołując się na „rażąco naganne postępowanie uniemożliwiające wspólne zamieszkiwanie”.
W trakcie procesu zgromadziliśmy obszerny materiał dowodowy: kilkanaście notatek policyjnych, obdukcje, zeznania sąsiadów, opinie psychologa dziecięcego, potwierdzające traumatyzujący wpływ sytuacji na dzieci. Sąd okręgowy orzekł rozwód z wyłącznej winy męża, powierzył władzę rodzicielską matce, ograniczył władzę ojca do określonych uprawnień informacyjnych, a także nakazał jego eksmisję z mieszkania.
Co istotne, w uzasadnieniu sąd wyraźnie powiązał przemoc wobec matki z zagrożeniem dobra dzieci, wskazując, że pozostawienie ich w środowisku przemocy nie byłoby do pogodzenia z zasadą dobra dziecka jako nadrzędną dla całego prawa rodzinnego.
Dowody przemocy – co ma największe znaczenie w sądzie
Wielu klientów pyta: „Co mam mieć, żeby sąd mi uwierzył?” Szczególnie w sprawach, w których nie ma spektakularnych, widocznych obrażeń, ale przeważa przemoc psychiczna lub ekonomiczna, poczucie bezradności wobec „słowo przeciw słowu” jest ogromne.
Z mojego doświadczenia wynika, że szczególnie istotne są:
– notatki z interwencji Policji, protokoły przesłuchań w postępowaniu karnym, założona Niebieska Karta – pokazują, że problem ma charakter ciągły, a nie jednorazowy;
– zaświadczenia i dokumentacja medyczna (obdukcje, wizyty na SOR, dokumentacja psychiatryczna) – potwierdzają skutki przemocy;
– zeznania świadków: sąsiadów, rodziny, przyjaciół, czasem nauczycieli dzieci – pokazują, jak przemoc wygląda „na zewnątrz”;
– korespondencja SMS, e-mail, nagrania rozmów (oczywiście z zachowaniem przepisów o ochronie tajemnicy, ale w relacji między małżonkami sądy dość szeroko dopuszczają takie dowody);
– opinie psychologiczne i psychologiczno-pedagogiczne dotyczące dzieci.
Sąd rodzinny nie oczekuje od ofiary „idealnej dokumentacji”, ale im bardziej konkretne są dowody, tym mniejsze pole do podważania ich przez drugą stronę. Jedną z moich praktycznych porad jest prowadzenie swoistego „dziennika przemocy” – zapisywanie konkretnych zdarzeń: daty, godziny, opisy, świadkowie. Niekiedy po wielu latach takie zapiski stają się niezwykle cennym źródłem informacji przy tworzeniu wniosków czy pozwów.
Zbieg postępowań: rodzinne, karne, cywilne – jak to się łączy?
Sprawy związane z przemocą domową prawie nigdy nie toczą się w jednym „torze”. Równolegle trwają: postępowanie karne (znęcanie, groźby, naruszenie nietykalności), postępowanie rodzinne (władza rodzicielska, kontakty, miejsce pobytu dziecka, eksmisja) oraz często sprawy cywilne (rozwód, podział majątku, roszczenia alimentacyjne).
Z mojego doświadczenia wynika, że fundamentalne znaczenie ma koordynacja tych postępowań:
– dokumenty z postępowania karnego (postanowienia o środkach zapobiegawczych, akty oskarżenia, wyroki, protokoły zeznań) stanowią ważne dowody w sądzie rodzinnym;
– orzeczenia sądu rodzinnego, zwłaszcza w kwestii ograniczenia lub zawieszenia władzy rodzicielskiej, mogą być brane pod uwagę przez sąd karny przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu i wymiaru kary;
– środki cywilne, takie jak nakaz opuszczenia mieszkania, ułatwiają wykonanie środków karnych (np. zakazu zbliżania się).
W jednym z moich bardziej skomplikowanych postępowań równolegle trwały: sprawa o rozwód, o zakaz kontaktów, o eksmisję i postępowanie karne o znęcanie, w którym oskarżonym był mąż. Kluczem było takie prowadzenie tych spraw, aby sądy nawzajem korzystały z już zgromadzonych dowodów, co przyspieszało postępowanie i wzmacniało ochronę ofiary.
Najczęstsze błędy i mity popełniane przez ofiary przemocy
Na koniec chcę zwrócić uwagę na kilka powtarzających się zachowań, które później utrudniają skuteczną ochronę prawną:
Po pierwsze, przekonanie: „Jeśli zgłoszę przemoc, zabiorą mi dzieci”. Jest to bardzo silny lęk, wpojony często przez samego sprawcę („Jak powiesz komuś, to przyjadą i zabiorą dzieci do domu dziecka”). W praktyce doświadczenie pokazuje coś odwrotnego – to brak reakcji i tolerowanie przemocy może w skrajnych przypadkach prowadzić do zarzutów o nienależyte wykonywanie opieki. Zgłoszenie przemocy, podjęcie leczenia, terapia, współpraca z instytucjami – to wszystko świadczy na korzyść rodzica-ofiary.
Po drugie, brak dokumentowania zdarzeń. Ofiary często minimalizują kolejne incydenty, nie wzywają Policji „żeby nie robić problemów”, rezygnują z obdukcji, bo „przecież nic się takiego nie stało”. Z perspektywy sądu wygląda to później jak brak dowodów na przemoc.
Po trzecie, godzenie się na nieformalny „kompromis” – np. wyprowadzka ofiary z mieszkania i pozostawienie dzieci sprawcy, „żeby nie robić awantury”. Bez orzeczeń sądu taka sytuacja jest prawnie niezwykle trudna do odwrócenia.
Po czwarte, liczenie na „cudowną zmianę” bez podjęcia realnych kroków przez sprawcę (terapia, leczenie uzależnienia, program dla sprawców przemocy). Z punktu widzenia prawa sama skrucha, deklaracje i „przeprosiny” nie zmieniają oceny przeszłych czynów i nie stanowią zabezpieczenia na przyszłość.
Znaczenie podejścia sądu – między formalizmem a wrażliwością
W ostatnich latach obserwuję ewolucję podejścia sądów do przemocy domowej. Jeszcze kilkanaście lat temu nie brakowało orzeczeń, w których przemoc bagatelizowano jako „konflikt małżeński”, „wzajemne prowokacje” czy „spór o dzieci”. Dziś częściej spotykam się z próbą dogłębnego zrozumienia dynamiki przemocy i uwzględnienia jej w rozstrzygnięciach.
W jednym z orzeczeń Sąd Najwyższy (postanowienie z 4 października 2018 r., III CZP 54/18) zwrócił uwagę, że:
„W sprawach rodzinnych z elementem przemocy domowej sąd jest zobowiązany do podjęcia wszelkich dostępnych mu działań zmierzających do pełnego wyjaśnienia sytuacji, w tym sięgnięcia po opinię biegłych oraz informacje od instytucji pomocowych, nawet jeżeli strony formalnie nie wniosły o przeprowadzenie określonych dowodów.”
To podejście – mniej formalistyczne, bardziej skoncentrowane na dobru dziecka i realnej ochronie osób pokrzywdzonych – powoli staje się standardem. Nadal jednak bardzo wiele zależy od aktywności profesjonalnego pełnomocnika, który musi nie tylko znać przepisy, ale umieć przekonać sąd co do wagi zgromadzonych dowodów i spójnej linii działania we wszystkich toczących się równolegle postępowaniach.
Podsumowanie – jak skutecznie korzystać z prawa w sytuacji przemocy domowej
Z perspektywy adwokata procesowego, który na co dzień prowadzi sprawy z elementem przemocy domowej, najważniejsze wnioski są następujące.
Po pierwsze, prawo oferuje dziś szereg narzędzi umożliwiających realną i często szybką ochronę ofiar: od natychmiastowych nakazów Policji, przez cywilne nakazy opuszczenia mieszkania i zakazy zbliżania, po daleko idące rozstrzygnięcia w sprawach rodzinnych (zakaz kontaktów, ograniczenie władzy rodzicielskiej, eksmisja w wyroku rozwodowym).
Po drugie, kluczem jest odpowiednie udokumentowanie przemocy i skoordynowanie działań w postępowaniu karnym, cywilnym i rodzinnym. Pojedynczy środek – np. sam zakaz zbliżania – często nie wystarczy, jeśli nie towarzyszą mu rozstrzygnięcia dotyczące mieszkania, dzieci czy alimentów.
Po trzecie, ofiary przemocy nie powinny bać się korzystać z pomocy instytucji: Policji, prokuratury, sądu rodzinnego, ośrodka pomocy społecznej, specjalistycznych ośrodków wsparcia. Z mojego doświadczenia wynika, że im wcześniej zostanie uruchomiona sieć instytucji, tym mniejsze ryzyko eskalacji przemocy i tym większa szansa na uzyskanie skutecznej ochrony także na drodze sądowej.
I wreszcie – po czwarte, każde z opisanych powyżej narzędzi prawnych jest „tylko” narzędziem. O tym, czy zadziała, decyduje konkretna sytuacja życiowa, determinacja osoby doznającej przemocy, jakość dowodów i umiejętność ich przedstawienia przed sądem. Rolą adwokata jest w tym wszystkim nie tylko znajomość przepisów, ale także umiejętność towarzyszenia klientowi w procesie wychodzenia z przemocy – z pełną świadomością, że dla niego nie jest to jedynie „sprawa”, ale często najtrudniejsza decyzja w życiu.
