Alimenty na byłego małżonka – kiedy przysługują i na jak długo
Alimenty na byłego małżonka – perspektywa praktyka sądowego
Od wielu lat w mojej praktyce adwokackiej regularnie spotykam się z pytaniami o alimenty na byłego małżonka. Bardzo często klienci są przekonani, że po rozwodzie „alimenty należą się zawsze” albo wręcz przeciwnie – że „alimenty są tylko na dzieci, nigdy na byłego męża czy żonę”. Oba te poglądy są błędne. Polski Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje bardzo konkretne, ale zarazem dość złożone zasady dotyczące alimentów pomiędzy rozwiedzionymi małżonkami.
W niniejszym tekście opisuję ten temat z perspektywy praktyka. Odwołam się do przepisów, orzecznictwa oraz do realnych, choć zanonimizowanych, historii moich klientów. Moim celem jest pokazanie, w jakich sytuacjach alimenty na byłego małżonka rzeczywiście przysługują, na jak długo, oraz jakie błędy popełniają strony w tego typu sprawach.
Podstawy prawne alimentów na byłego małżonka
Podstawowe regulacje dotyczące alimentów między rozwiedzionymi małżonkami zawiera Kodeks rodzinny i opiekuńczy (dalej: „k.r.o.”), w szczególności art. 60–611 k.r.o. To one wyznaczają ramy rozstrzygnięć sądowych.
Art. 60 § 1 k.r.o.:
„Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz zarobkowym i majątkowym możliwościom zobowiązanego.”
Art. 60 § 2 k.r.o.:
„Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku.”
Art. 60 § 3 k.r.o.:
„Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa.
Gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży oznaczony termin pięcioletni.”
Te trzy paragrafy w praktyce determinują niemal wszystkie spory, z którymi przychodzą do mnie klienci. Istota sprawy sprowadza się zazwyczaj do odpowiedzi na trzy pytania:
1. Jaki był ustalony w wyroku rozwodowym stopień winy małżonków?
2. Jaka jest sytuacja materialna uprawnionego i zobowiązanego po rozwodzie?
3. Jak długo – i pod jakimi warunkami – obowiązek alimentacyjny będzie trwał?
Alimenty przy braku lub przy winie obopólnej – niedostatek jako warunek
Najczęściej w praktyce spotykam dwa warianty rozstrzygnięcia o winie w wyroku rozwodowym: brak orzekania o winie (tzw. rozwód bez orzekania o winie) albo wina obojga małżonków. W obu tych przypadkach zasady alimentacji są identyczne – zastosowanie ma art. 60 § 1 k.r.o., a więc kluczowe jest pojęcie „niedostatku”.
Czym jest „niedostatek” w rozumieniu k.r.o.
W walce sądowej o alimenty bardzo często spór toczy się wokół tego, czy dana osoba rzeczywiście znajduje się w niedostatku. Nie jest to pojęcie czysto ekonomiczne, np. „brak środków do życia”, tylko pojęcie prawne, interpretowane przez orzecznictwo sądów.
W jednym z często przywoływanych orzeczeń Sąd Najwyższy stwierdził:
„Niedostatek zachodzi wtedy, gdy uprawniony nie jest w stanie własnymi siłami zaspokoić w pełni swoich usprawiedliwionych potrzeb, nie tylko elementarnych.”
— wyrok SN z 5 lipca 2000 r., I CKN 226/00
W praktyce nie oznacza to więc absolutnej biedy czy skrajnego ubóstwa. Chodzi o sytuację, w której były małżonek – z uwagi na wiek, stan zdrowia, ograniczone możliwości zarobkowe, faktyczną sytuację na rynku pracy czy inne obiektywne czynniki – nie jest w stanie samodzielnie zaspokoić usprawiedliwionych potrzeb życiowych.
W jednej z moich spraw reprezentowałem klientkę, która przez ponad 15 lat była „pełnoetatową” matką, niepracującą zawodowo z uwagi na ciężką niepełnosprawność jednego z dzieci. Po rozwodzie, mimo ogromnej determinacji, obiektywnie nie była w stanie z dnia na dzień znaleźć zatrudnienia dającego jej możliwość utrzymania siebie i dzieci na choćby zbliżonym poziomie do tego sprzed rozwodu. Sąd, uwzględniając jej wieloletnią przerwę w pracy oraz aktualne obowiązki opiekuńcze, uznał, że fakt posiadania minimalnych dochodów z zasiłków nie wyłącza stanu niedostatku, bo nie pozwala on na rzeczywiste pokrycie usprawiedliwionych potrzeb.
Usprawiedliwione potrzeby i możliwości zobowiązanego
Druga część równania to „usprawiedliwione potrzeby uprawnionego” oraz „zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego”. Sąd nigdy nie patrzy wyłącznie na tabelkę z wydatkami uprawnionego; zawsze bierze także pod uwagę realne możliwości finansowe i zarobkowe drugiej strony.
Z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika jasno, że:
„Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy zarówno od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego, jak i od możliwości zarobkowych oraz majątkowych zobowiązanego, przy czym przez te ostatnie należy rozumieć możliwości, a nie faktycznie uzyskiwane dochody.”
— uchwała SN z 16 grudnia 1987 r., III CZP 91/86
W praktyce oznacza to, że jeśli były mąż celowo nie podejmuje pracy odpowiedniej do swoich kwalifikacji albo „ucieka” w zatrudnienie za minimalne wynagrodzenie, mając potencjał zarobkowy znacznie wyższy, sąd ma prawo, a wręcz obowiązek, oceniać jego możliwości zarobkowe in abstracto, a nie opierać się wyłącznie na faktycznie osiąganym dochodzie.
W sprawach, które prowadzę, często powołuję się na tę linię orzeczniczą, zwłaszcza gdy widzę próbę sztucznego zaniżania dochodów przez zobowiązanego. Sąd bada wykształcenie, dotychczasową karierę zawodową, wiek, stan zdrowia, a czasem nawet sytuację na lokalnym rynku pracy.
Praktyczny przykład – „niedostatek” mimo pracy
Dla zobrazowania problemu przytoczę uproszczony przykład z jednej z moich spraw. Była żona, 52-letnia, po 25 latach małżeństwa, pracowała na pół etatu za bardzo niskie wynagrodzenie. Przez większość małżeństwa zajmowała się domem i dziećmi, jej doświadczenie zawodowe było szczątkowe. Po rozwodzie wynajęła niewielkie mieszkanie, a połowa jej pensji szła na czynsz.
Były mąż pracował jako inżynier, zarobki przekraczały kilkukrotnie przeciętne wynagrodzenie. W toku procesu pozwany argumentował, że skoro powódka „ma pracę i nie głoduje”, to o żadnym niedostatku nie może być mowy. Sąd jednak podzielił nasze stanowisko, że przy jej wieku, doświadczeniu i obiektywnych możliwościach rynku pracy, nie można realnie oczekiwać, że w krótkiej perspektywie czasowej znacząco poprawi swoją sytuację. Zasądzono alimenty w umiarkowanej wysokości, co pozwoliło jej na pokrycie podstawowych kosztów utrzymania, w tym kosztów mieszkania i leczenia.
Alimenty przy wyłącznej winie jednego z małżonków – istotne pogorszenie sytuacji materialnej
Druga podstawowa sytuacja to przypadek, gdy sąd w wyroku rozwodowym ustala, że za rozkład pożycia wyłącznie winny jest jeden z małżonków, a drugi zostaje uznany za niewinnego. Wtedy wchodzi w grę art. 60 § 2 k.r.o. – a to zupełnie inny poziom ochrony.
W tym wariancie nie jest już konieczne wykazywanie „niedostatku” po stronie małżonka niewinnego. Wystarczy, że rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie jego sytuacji materialnej.
Co oznacza „istotne pogorszenie sytuacji materialnej”
Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że przez „istotne pogorszenie sytuacji materialnej” należy rozumieć porównanie poziomu życia małżonka niewinnego przed rozwodem i po nim, przy czym nie chodzi o utrzymanie poziomu w stanie idealnym, ale o pewne przybliżenie do dotychczasowego standardu.
W jednym z orzeczeń SN wskazał:
„Przesłanką zasądzenia alimentów na podstawie art. 60 § 2 k.r.o. jest istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego w porównaniu z sytuacją, w jakiej znajdowałby się, gdyby małżeństwo nadal funkcjonowało prawidłowo.”
— wyrok SN z 7 stycznia 2000 r., I CKN 1049/99
W praktyce, w sprawach które prowadzę, porównujemy zwykle:
– dochody i standard życia w trakcie małżeństwa,
– dochody i standard życia po rozwodzie,
– ponoszone koszty utrzymania (mieszkanie, leczenie, koszty dojazdów, utrzymanie dzieci, jeśli pozostają przy małżonku niewinnym),
– ewentualne ograniczenia zarobkowe wynikające z opieki nad dziećmi.
Jeżeli rozwód powoduje, że małżonek niewinny musi zadowolić się poziomem życia rażąco niższym niż ten, którego mógłby oczekiwać, gdyby małżeństwo funkcjonowało prawidłowo, sąd może zasądzić alimenty nawet wtedy, gdy małżonek ten nie jest w klasycznym „niedostatku”. Chodzi tu o swoiste wyrównanie skutków rozwodu, w którym winę ponosi druga strona.
Przykład z praktyki – zdrada i rezygnacja z kariery
Jedna z moich klientek przez 18 lat małżeństwa nie pracowała zawodowo, wspierając karierę męża, który w tym czasie awansował na wysokie stanowisko menedżerskie. Ich poziom życia był wysoki – dom, samochody, zagraniczne wyjazdy. Klientka zrezygnowała przed laty z własnych planów zawodowych, aby opiekować się dwójką dzieci.
Po latach okazało się, że mąż od dłuższego czasu ma romans i zamierza odejść z domu. W sprawie rozwodowej sąd uznał go za wyłącznie winnego rozkładu pożycia. Po rozwodzie klientka została z dziećmi, bez pracy i bieżących kwalifikacji. Formalnie nie znajdowała się w „niedostatku” – otrzymywała alimenty na dzieci, miała zasądzone korzystanie z domu, ale jej poziom życia był nieporównywalnie niższy.
W takim stanie faktycznym sąd zasądził na jej rzecz alimenty na podstawie art. 60 § 2 k.r.o. W uzasadnieniu powołał się właśnie na „istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego” oraz długotrwałe podporządkowanie życia rodzinie i karierze męża.
Znaczenie rozstrzygnięcia o winie
Przy sprawach alimentacyjnych między byłymi małżonkami rozstrzygnięcie o winie ma często znaczenie kluczowe. W praktyce bardzo często spotykam się z sytuacją, w której strony – chcąc „przyspieszyć rozwód” – godzą się na rozwód bez orzekania o winie, bo „ważne, żeby się już rozstać”.
Niekiedy dopiero po kilku miesiącach lub latach, gdy sytuacja materialna się pogorszy, jeden z małżonków uświadamia sobie, że przy rozstrzygnięciu o wyłącznej winie drugiej strony miałby znacznie silniejszą pozycję przy żądaniu alimentów. Zmiana wyroku rozwodowego w zakresie winy po jego uprawomocnieniu jest w praktyce niezwykle trudna, niemal nierealna, dlatego decyzja ta powinna być podejmowana bardzo świadomie.
W mojej praktyce zdarzyło mi się odmówić klientce, która po dwóch latach od rozwodu bez orzekania o winie, chciała „wrócić do rozwodu” i zmienić treść orzeczenia, aby móc dochodzić alimentów na podstawie art. 60 § 2 k.r.o. Niestety, tak daleko idące korekty prawomocnych wyroków rozwodowych praktycznie nie wchodzą w grę.
Zakres i wysokość alimentów na byłego małżonka
Wysokość alimentów jest każdorazowo oceniana indywidualnie przez sąd. Nie istnieje żaden „taryfikator” kwot alimentów na byłego małżonka. W praktyce sąd bierze pod uwagę całokształt okoliczności, a ja jako pełnomocnik staram się przedstawić te okoliczności w sposób możliwie precyzyjny i udokumentowany.
Usprawiedliwione potrzeby – co sąd bierze pod uwagę
Do typowych, usprawiedliwionych potrzeb, które wskazuję w pozwach lub odpowiedziach na pozew, należą w szczególności:
– koszty mieszkania (czynsz, media),
– wyżywienie,
– odzież i obuwie odpowiednie do wieku, stanu zdrowia i wykonywanej pracy,
– koszty leczenia, rehabilitacji, lekarstw,
– dojazdy do pracy,
– niekiedy koszty związane z podnoszeniem kwalifikacji zawodowych, jeśli mają realne znaczenie dla zwiększenia samodzielności finansowej byłego małżonka.
W jednym z wyroków Sąd Apelacyjny w Katowicach trafnie zauważył:
„Usprawiedliwione potrzeby alimentacyjne nie ograniczają się jedynie do niezbędnego minimum egzystencji, lecz obejmują również potrzeby kulturalne i społeczne odpowiednie do wieku, wykształcenia i środowiska, w jakim uprawniony żyje.”
— wyrok SA w Katowicach z 7 marca 2013 r., I ACa 1052/12
W praktyce nie oznacza to jednak, że każdy dotychczasowy, wysoki standard życia zostanie automatycznie „zabezpieczony” po rozwodzie. Sąd bierze pod uwagę również konieczność dostosowania poziomu życia obu stron do nowych realiów – dwóch osobnych gospodarstw domowych, często zwiększonych kosztów utrzymania.
Możliwości majątkowe zobowiązanego
Wysokość alimentów jest zawsze kompromisem między potrzebami uprawnionego a realnymi możliwościami zobowiązanego. Często widzę u klientów błędne założenie: „on dobrze zarabia, więc sąd na pewno zasądzi połowę jego pensji”. Tak to nie działa.
Sąd przy ustalaniu możliwości majątkowych i zarobkowych zobowiązanego bierze pod uwagę:
– jego wynagrodzenie,
– inne dochody (np. z najmu, działalności gospodarczej),
– zobowiązania finansowe (kredyty, alimenty na dzieci),
– koszty utrzymania,
– a także obowiązek zapewnienia sobie samego minimum egzystencji na przyzwoitym poziomie.
W jednej z moich spraw reprezentowałem pozwanego, który zarabiał rzeczywiście bardzo dobrze, ale spłacał jednocześnie wysoki kredyt mieszkaniowy zaciągnięty jeszcze w trakcie małżeństwa, a ponadto opłacał znaczne koszty leczenia jednego z dzieci. Powódka domagała się alimentów w wysokości niemal połowy jego dochodu. Sąd, po szczegółowym zbadaniu budżetu obu stron, zasądził alimenty na poziomie kilkunastu procent dochodów pozwanego, uznając wyższe żądanie za nieproporcjonalne.
Czas trwania obowiązku alimentacyjnego wobec byłego małżonka
Jednym z kluczowych zagadnień, o które pytają klienci, jest: „na jak długo sąd mi te alimenty zasądzi?” lub z drugiej strony: „czy ja będę musiał płacić byłej żonie do końca życia?”. Odpowiedź zależy od tego, na jakiej podstawie alimenty zostały przyznane.
Obowiązek alimentacyjny przy braku wyłącznej winy – 5 lat z możliwością przedłużenia
W sytuacji, gdy żaden z małżonków nie został uznany za wyłącznie winnego (brak orzekania o winie lub wina obopólna), obowiązek alimentacyjny jest co do zasady ograniczony czasowo.
Zgodnie z art. 60 § 3 k.r.o.:
„Gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży oznaczony termin pięcioletni.”
Oznacza to, że:
– standardowo alimenty na podstawie art. 60 § 1 k.r.o. mogą trwać maksymalnie 5 lat od uprawomocnienia się wyroku rozwodowego,
– tylko w wyjątkowych okolicznościach sąd może ten okres przedłużyć.
W praktyce „wyjątkowe okoliczności” to np. poważna, trwała choroba, niepełnosprawność, zupełna niezdolność do pracy, często połączona z wiekiem i brakiem realnych perspektyw poprawy sytuacji. W jednej z prowadzonych przeze mnie spraw sąd przedłużył obowiązek alimentacyjny wobec byłej żony, która po dwóch udarach była całkowicie niezdolna do pracy. W uzasadnieniu sąd podkreślił, że celem przepisu nie jest automatyczne „odcinanie” uprawnionego po 5 latach, gdyby miało to prowadzić do rażąco niesprawiedliwych konsekwencji.
Obowiązek alimentacyjny przy wyłącznej winie – brak granicy czasowej
W sytuacji, gdy jeden z małżonków zostaje uznany za wyłącznie winnego, a alimenty są zasądzone na podstawie art. 60 § 2 k.r.o., ustawodawca nie wprowadził analogicznego pięcioletniego ograniczenia. Oznacza to, że co do zasady obowiązek alimentacyjny może trwać znacznie dłużej, nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, jeśli utrzymują się przesłanki jego istnienia.
Nie oznacza to oczywiście „dożywotniego obowiązku” w każdym przypadku. Obowiązek alimentacyjny może ulec zmianie albo wygasnąć, gdy zmienią się okoliczności, np.:
– poprawi się istotnie sytuacja materialna uprawnionego,
– pogorszy się sytuacja zobowiązanego,
– uprawniony zawrze nowy związek małżeński (wtedy obowiązek wygasa z mocy prawa – o czym niżej).
W praktyce regularnie prowadzę sprawy o obniżenie lub uchylenie alimentów na byłego małżonka właśnie z powodu zmiany sytuacji życiowej po kilku czy kilkunastu latach od rozwodu.
Wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego – ponowne małżeństwo uprawnionego
Art. 60 § 3 k.r.o. zawiera jeszcze jeden bardzo ważny przepis:
„Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa.”
Jest to reguła bezwzględna – jeśli uprawniony do alimentów zawiera nowy związek małżeński, obowiązek alimentacyjny byłego małżonka wygasa z mocy prawa, niezależnie od tego, czy alimenty były przyznane na podstawie § 1 czy § 2, i niezależnie od tego, ile czasu upłynęło od rozwodu.
W praktyce spotkałem się jednak kilkukrotnie z sytuacją, w której były małżonek zwlekał z zawiadomieniem zobowiązanego lub sądu o swoim nowym małżeństwie, licząc na dalsze wpływy alimentacyjne. Należy jasno podkreślić: od dnia zawarcia nowego małżeństwa alimenty już się nie należą. Jeśli były małżonek nadal je płacił, ma prawo żądać zwrotu świadczeń nienależnych.
Zmiana lub uchylenie alimentów na byłego małżonka
Obowiązek alimentacyjny nie jest czymś raz na zawsze „wyrytym w kamieniu”. Zgodnie z art. 138 k.r.o.:
„W razie zmiany stosunków można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego.”
Dotyczy to zarówno alimentów na dzieci, jak i alimentów między byłymi małżonkami.
Co oznacza „zmiana stosunków”
W praktyce sądowej przyjmuje się, że „zmiana stosunków” to istotna, trwała zmiana w zakresie usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego albo w zakresie możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego. Przykładowo:
– poważna choroba uprawnionego, powodująca wzrost kosztów leczenia,
– utrata pracy przez zobowiązanego (niezawiniona, z realnym spadkiem dochodów),
– podjęcie przez uprawnionego stałego zatrudnienia i znaczna poprawa sytuacji materialnej,
– przejście na emeryturę, znaczne obniżenie dochodów,
– narodziny nowych dzieci zobowiązanego, wiążące się z nowymi obowiązkami alimentacyjnymi.
W jednej z moich spraw były mąż – zobowiązany do alimentów – po kilku latach od rozwodu stracił bardzo dobrze płatną pracę i mimo aktywnych starań, przez długi czas nie był w stanie znaleźć zatrudnienia na podobnym poziomie. Żył z oszczędności, które topniały z miesiąca na miesiąc. Wystąpiliśmy do sądu o obniżenie alimentów. Po szczegółowym przeanalizowaniu sytuacji i uznaniu, że spadek dochodów nie jest wynikiem celowego działania, sąd częściowo uwzględnił nasze żądanie.
Praktyczne znaczenie dla obu stron
Jako pełnomocnik zawsze podkreślam klientom, że zmiana sytuacji życiowej – zarówno na lepsze, jak i na gorsze – powinna skłonić do zastanowienia się, czy aktualne orzeczenie alimentacyjne nadal odpowiada faktycznym realiom.
Byłemu małżonkowi-uprawnionemu często doradzam rozważenie pozwu o podwyższenie alimentów, gdy np. dochodzą istotne koszty leczenia, a sytuacja zobowiązanego wyraźnie się poprawia. Z kolei zobowiązanym uświadamiam, że w przypadku trwałego pogorszenia sytuacji mogą (i powinni) wystąpić o obniżenie alimentów, zamiast „zaciskać zęby” i doprowadzać się do zadłużenia.
Alimenty na byłego małżonka a pozostawanie w związku nieformalnym
Częste pytanie, jakie słyszę w kancelarii, brzmi: „czy jak była żona zamieszka z nowym partnerem, to ja mogę przestać płacić alimenty?”. Odpowiedź nie jest tak prosta jak w przypadku ponownego ślubu.
Przepis art. 60 § 3 k.r.o. mówi wyłącznie o zawarciu nowego małżeństwa. Pozostawanie w konkubinacie (związku nieformalnym) nie powoduje automatycznego wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego. Natomiast może mieć wpływ na ocenę potrzeb uprawnionego i jego sytuacji materialnej.
W jednej z moich spraw wykazywaliśmy, że była żona pozwanego od kilku lat pozostaje w trwałym związku z nowym partnerem, prowadzą wspólne gospodarstwo domowe i w praktyce dzielą koszty życia. Sąd przyjął, że fakt ten w pewnym zakresie obniża rzeczywisty ciężar kosztów utrzymania uprawnionej, co uzasadnia częściowe obniżenie alimentów. Nie nastąpiło jednak ich całkowite uchylenie.
Orzecznictwo również skłania się ku temu, że:
„Pozostawanie przez uprawnionego w trwałym związku konkubenckim może być podstawą do zmiany wysokości świadczeń alimentacyjnych z uwagi na zmianę jego sytuacji majątkowej i osobistej.”
— por. wyrok SA w Krakowie z 8 stycznia 2016 r., I ACa 1453/15
Nie jest to jednak automatyzm – każdorazowo trzeba wykazać realny wpływ związku nieformalnego na koszty życia i sytuację uprawnionego.
Alimenty „dla złośliwości”? Nadużycia i mity
W praktyce procesowej niejednokrotnie spotykam się z sytuacją, gdy żądanie alimentów na byłego małżonka ma podłoże bardziej emocjonalne niż faktyczna potrzeba. Zdarza się, że jedna ze stron traktuje alimenty jako narzędzie „rewanżu” za zdradę czy za samo odejście.
Sądy są na takie motywacje wyczulone. Obowiązek alimentacyjny nie służy „karaniu” byłego małżonka, lecz ma zapewnić ochronę temu, kto znajduje się w niedostatku lub doznał istotnego pogorszenia sytuacji materialnej z przyczyn leżących po stronie małżonka wyłącznie winnego.
W jednej z głośniejszych (choć medialnie nie nagłośnionych) spraw, które prowadziłem, była żona – osoba dobrze wykształcona, zdrowa, z dużym doświadczeniem zawodowym – wystąpiła o wysokie alimenty, argumentując, że „mąż przez lata miał romans i teraz niech on za to płaci”. Sąd, mimo że rzeczywiście uznał męża za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, nie przyznał alimentów, uznając, że powódka nie znajduje się ani w niedostatku, ani nie dozna istotnego pogorszenia sytuacji materialnej, bo jej potencjał zarobkowy i realne możliwości na rynku pracy są bardzo dobre.
Emocje w sprawach rozwodowych są niezwykle silne i zrozumiałe, ale przepisy art. 60 k.r.o. pozostają przepisami prawa majątkowego, a nie narzędziem rozliczania krzywd emocjonalnych.
Praktyczne wskazówki dla osób rozważających alimenty na byłego małżonka
Na zakończenie kilka praktycznych refleksji, wynikających z lat prowadzenia spraw sądowych o alimenty między byłymi małżonkami.
Po pierwsze, decyzja o zgodzie na rozwód bez orzekania o winie powinna być dobrze przemyślana. Z punktu widzenia potencjalnych roszczeń alimentacyjnych w przyszłości rezygnacja z ustalenia wyłącznej winy drugiej strony może istotnie zawęzić możliwości dochodzenia świadczeń.
Po drugie, zarówno w pozwie o alimenty, jak i w odpowiedzi na pozew, kluczowe jest precyzyjne, rzetelne przedstawienie swojej sytuacji finansowej. Sąd nie będzie domyślał się struktury wydatków czy potencjału zarobkowego – należy to pokazać dokumentami: umowami o pracę, zaświadczeniami o zarobkach, rachunkami, potwierdzeniami opłat, dokumentacją medyczną.
Po trzecie, warto pamiętać, że obowiązek alimentacyjny nie jest jednostronnym „prawem do utrzymywania się przez byłego małżonka”. Zarówno uprawniony, jak i zobowiązany mają swoje obowiązki. Uprawniony powinien – na miarę swoich możliwości – dążyć do samodzielności finansowej; zobowiązany zaś nie może w sposób sztuczny zaniżać swoich dochodów i udawać, że „nic nie zarabia”, gdy rzeczywistość jest inna.
Po czwarte, w razie istotnej zmiany sytuacji życiowej nie warto zwlekać z wystąpieniem o zmianę wysokości alimentów. Od momentu złożenia pozwu sąd może zmienić wysokość świadczenia z datą wsteczną (np. od dnia wniesienia pozwu), ale co do zasady nie sięga dalej w przeszłość, chyba że zachodzą szczególne okoliczności. Zwlekanie przez wiele miesięcy z podjęciem kroków prawnych często prowadzi do narastania zadłużenia lub do życia w warunkach nieadekwatnych do realnych możliwości.
Podsumowanie – alimenty na byłego małżonka jako instrument ochrony, nie zemsty
Alimenty na byłego małżonka to jedno z bardziej delikatnych i emocjonalnie naładowanych zagadnień prawa rodzinnego. Od lat obserwuję, jak silnie roszczenia alimentacyjne wiążą się z poczuciem krzywdy, lojalności, wdzięczności lub jej braku. Rolą adwokata – i sądu – jest w tej sytuacji odseparowanie emocji od chłodnej analizy prawnej.
Z punktu widzenia przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego alimenty na byłego małżonka przysługują w dwóch głównych sytuacjach:
– gdy małżonek nie został uznany za wyłącznie winnego, a znajduje się w niedostatku (art. 60 § 1 k.r.o.),
– gdy rozwód z wyłącznej winy drugiego małżonka pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego (art. 60 § 2 k.r.o.).
Czas trwania tego obowiązku i jego zakres zależą od wielu czynników – stopnia winy, sytuacji majątkowo-zarobkowej obu stron, stanu zdrowia, wieku, możliwości samodzielnego utrzymania się oraz zmieniających się okoliczności życia.
Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze przygotowana, oparta na faktach i dokumentach strategia procesowa, a także realistyczne oczekiwania co do wyniku, są kluczem do sensownego uregulowania kwestii alimentów między byłymi małżonkami. Alimenty nie są, i nie mogą być, formą odwetu czy „wynagrodzenia” za krzywdy moralne. Mają chronić tego z małżonków, który – wskutek rozwodu i okoliczności leżących po stronie drugiego – rzeczywiście nie jest w stanie samodzielnie zapewnić sobie odpowiedniego poziomu utrzymania.
W praktyce zawsze zachęcam klientów, by jeszcze przed wejściem na salę rozpraw spróbowali spojrzeć na swoją sytuację z perspektywy sądu: jakie są rzeczywiste potrzeby, jakie obiektywne możliwości, jakie szanse na samodzielność w przyszłości. Tylko wówczas można sensownie ułożyć swoje oczekiwania i wypracować rozwiązanie, które, choć może nie będzie w pełni satysfakcjonujące emocjonalnie, będzie zgodne z prawem i sprawiedliwe w rozumieniu przepisów o alimentach na byłego małżonka.
